środa, 22 października 2014

Oneshot nr.2

To jest jakby moje drugie opowiadanie w skrócie i z tą zmianą, że wcisnęłam tu Larry'ego. Jeśli czytasz moje drugie opowiadanie, to raczej nie powinnaś czytać tego oneshota, ale to twoja decyzja. A co do jakiś dodatków do historii Mel i Niall'a, to prawdę powiedziawszy poważnie się nad tym zastanawiam, ale nie za bardzo mam pomysł, więc jeśli wy coś wymyślicie, to po prostu napiszcie w kom, albo na priv. Wielkie dzięki za 32360 wyświetleń, a liczba cały czas rośnie :) Miłego czytania.
~~~~~~~~
Siedziała na czerwonej kanapie w salonie swojego brata i bezmyślnie wpatrywała się w ekran telewizora. Kiedy przyjechała do niego na tydzień nie myślała, że spędzi go w taki sposób, podczas gdy on będzie przesiadywał całymi dniami w studiu nagraniowym. Ale nie miała mu tego za złe. Cieszyła się, że po zakończeniu X factora i pierwszej trasy razem z innymi uczestnikami, kariera jego zespołu nabrała tępa i właśnie kończyli pracę nad pierwszą płytą, podczas gdy debiutancki singiel zarabiał fortunę i piął się na szczytach list przebojów. Po prostu nudziła się i naprawdę  ucieszyła się, kiedy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi wejściowych, a zaraz po tym jej oczom ukazała się wykrzywiona w uśmiechu twarz Harry'ego.
- Cześć siostra. Przepraszam, że tak długo to zajęło, ale przywiozłem kogoś, kto chciałby cię w końcu poznać.- powiedział, a ona dopiero teraz mogła dostrzec blondyna z nieśmiałym uśmiechem błądzącym na lekko różowych ustach, kryjącego się za plecami jej brata. Chłopak powoli ruszył w jej kierunku, a ona nie czekała długo, by podnieść się z kanapy i wyjść naprzeciwko niego.
- Jestem Niall.- uśmiech blondyna jeszcze bardziej się poszerzył, przez co mogła zobaczyć aparat ortodontyczny.
- Gemma i miło mi cię w końcu poznać.- uścisnęłam jego dłoń. Miał duże i ciepłe ręce, a ona już mogła powiedzieć, że mogłaby nawet polubić jego delikatny dotyk.
- Jesteś naprawdę ładna.- powiedział blondyn bez namysłu. Wcale jej to nie zdziwiło, Harry nie raz mówił, że Niall lubi mówić prosto z mostu. Zaśmiała się uroczo i nie mogła nic poradzić na to, że jej policzki lekko się zaróżowiły, ponieważ to naturalna reakcja każdej kobiety na komplement od mężczyzny.
- Dzięki, ty też jesteś całkiem niezły- przyznała, a na policzki blondyna również wstąpił mocniejszy odcień czerwieni, przez co wyglądał jeszcze bardziej uroczo. I stali tak na przeciwko siebie do momentu aż nie przeszkodziło im chrząknięcie Harry'ego. Momentalnie odwrócili wzrok na jego poirytowaną twarz.
- Chcę wam tylko przypomnieć o zasadach.- powiedział poważnym tonem, a oni zaśmiali się i to nie tylko dlatego, że Hazz w takim wydaniu brzmiał głupkowato, ale oni po prostu nawet nie pomyśleli o sobie nawzajem w taki sposób w jaki on to sugerował.
- Spokojnie braciszku. Znamy je na pamięć. Nie ma umawiania się z kumplami z zespołu.
- I nie ma umawiania się z siostrami kumpli z zespołu. Nie masz się o co martwić stary.
~~*~~
Dwa dni wcześniej przyleciała do swojego brata, żeby spędzić z nim trochę czasu, bo w końcu nie widzieli się już długi czas, a ona miała jeszcze trochę wolnego czasu, zanim będzie musiała wrócić na uczelnię i dokończyć ostatni rok studiów. Rzeczywiście Harry poświęcił jej półtora dnia, ale potem na horyzoncie pojawił się Louis, a ona poszła w odstawkę. Nie była zła, wręcz przeciwnie. W końcu mogła spędzić trochę czasu z Niall'em. Ich stosunki były bardzo dobre, koleżeńskie, ale to nie zmieniało faktu, że on ją intrygował w jakiś sposób, a wiedziała o nim tak mało. Więc podczas kiedy jej brat i jego chłopak prawdopodobnie pieprzyli się w ich sypialni, ona siedziała na łóżku, oparta o ścianę, a zaraz obok niej w takiej samej pozycji siedział Niall i po prostu oglądali razem telewizję.
- O mój Boże! Wyłącz to!- krzyknął blondyn, zasłaniając oczy rękoma, w momencie, kiedy Gemma włączyła akurat kanał, na którym leciała transmisja z pokazu mody. Dziewczyna głośno się zaśmiała, ale przełączyła na coś innego.
- No już. Możesz odsłonić oczy, zmieniłam kanał.- powiedziała, gdy po dłuższej chwili on dalej zasłaniał się rękoma, a kiedy w końcu opuścił ręce, wypuścił z siebie powietrze, jakby właśnie poczuł ulgę.- Nie rozumiem co złego jest w pokazie mody.
- To po prostu nie jest dla mnie. Oglądanie szkieletów chodzących po wybiegu w wymyślnych strojach, to nic fajnego.- wykrzywił się mówiąc to.
- Przesadzasz. Czasami widać im cycki. - powiedziała, a on wypuścił z siebie śmiech.
- W stu procentach jesteś siostrą Harry'ego.
- A skąd wiesz, że nie bratem?- popatrzyła na niego wyzywającym wzrokiem, ale i tak była pewna, że ten niewinny chłopak nic z tym nie zrobi i nie zmieniła swojego zdania, nawet kiedy powiedział jej, że może to sprawdzić. Ona po prostu go wyśmiała, mówiąc o tym że jest zbyt niewinny i uroczy, by to zrobić. Prawdopodobnie nie powinna tego robić, bo te słowa podziałały na Niall'a, jak płachta na byka, kiedy rzucił się na nią ze swoimi dłońmi i zaczął łaskotać jej wrażliwą skórę. Gemma śmiała się głośno, a jej ciało wyginało się w przeróżny sposób, do chwili, gdy blondyn nie położył dłoni na jej kroczu i nie ścisnął go lekko. W tym momencie Niall zyskał w jej oczach.
- Zdecydowanie jesteś jego siostrą.- powiedział, kiedy odsunął się od niej
- Wow. Nie sądziłam, że to zrobisz. Zwracam honor.
- Dzięki. A teraz wybacz, ale muszę do łazienki, jakby. No wiesz.- Podrapał się niezręcznie po karku, podnosząc się z łóżka, a Gemma mogła zobaczyć wzwód w jego szarych spodniach dresowych, przez co zaśmiała się, ale wskazała mu ręką drzwi do łazienki, żeby mógł się zaspokoić.
- Jesteś inny niż myślałam.- przyznała, kiedy tego samego wieczoru, leżeli na plecach na łóżku i wpatrywali się w sufit.
- Co masz na myśli Gem?
- Bo wiesz miałam cię tylko za delikatnego, niewinnego, uroczego blondynka, a okazuje się, że oprócz tego jesteś też aroganckim, pewnym siebie, zadziornym facetem. Myślę, że moglibyśmy zostać naprawdę bardzo dobrymi przyjaciółmi.
- Więc to zróbmy. Przyjaciele?- zapytał, podnosząc do góry mały palec swojej lewej ręki. Gemma od razu oplotła go swoim małym palcem prawej ręki, wiedząc, że właśnie o to mu chodziło.
- Przyjaciele.
~~*~~
Leżała skulona na jednej z kanap postawionych w garderobie chłopaków. Tak się złożyło, że akurat musiała dostać miesiączki, na złość bardzo bolesnej. Dlatego nie za bardzo wiedziała co ma zrobić. Płakać, bo cholernie boli ją brzuch czy śmiać się, bo każdy facet w pomieszczeniu obchodził się z nią jak z jajkiem. Gemma niesamowicie się ucieszyła, kiedy w drzwiach w końcu ukazała się twarz Niall'a i Lou, stylistki chłopaków. Oni od razu wyczuli tą napiętą atmosferę, która tu panowała i od razu wiedzieli co jest jej powodem. Dlatego też żadne się tym nie przejęło. Co więcej Niall okazał się być jedynym facetem w tym pokoju i po prostu podszedł do kanapy na której leżała, po czym uniósł jej głowę i opuścił ją dopiero na swoje kolana, kiedy usiadł. Dziewczyna nie czekała długo, żeby chwycić dłoń blondyna i ułożyć ją na swoim podbrzuszu. Nie była pewna czy to ciepło bijące z dłoni Niall'a czy to jak delikatnie kreślił nią niewielkie kółka, ale poczuła ulgę i w końcu mogła się odprężyć.
- Gemma!- krzyk Harry'ego, który rozniósł się po całym pomieszczeniu wcale jej nie zdziwił.
- O co ci znowu chodzi?- zapytała spoglądając w jego niesamowicie zielone tęczówki, których swoją drogą zawsze mu zazdrościła.
- Dlaczego on cię dotyka?!
- Bo ma ciepłą rękę i to pomaga mi na ból. Przestań krzyczeć, bo nie robimy nic złego.
- Jasne.- prychnął. Harry był zdecydowanie przewrażliwiony i doszukiwał się pomiędzy Gemmą i Niall'em czegoś czego nie było, pomimo tego że nie jednokrotnie mu powtarzali, że są tylko przyjaciółmi.
- Stworzycie razem piękne dzieci.- westchnięcie Lou rozeszło się po pomieszczeniu, sprawiając tym samym nie mały napad złości u Harry'ego. I choć Gemma i Niall nie powinni się wtrącać do tej zabawy, którą stylistka prowadziła z zielonookim od ponad tygodnia, to jednak to zrobili.
- Tak. I nazwiemy je Jason i Maddie.
- Nie ma opcji. Dziewczynka będzie się nazywać Isabella.
- Ale...
- To też moje dzieci Gem.
- Dobra.
- Chwila. Co?!- krzyk Harry'ego ponownie rozniósł się po pomieszczeniu, a wszyscy obecni byli tym wyraźnie rozbawieni.- Nie będzie żadnych dzieci!
- Oczywiście, że nie braciszku. Jesteśmy na to za młodzi, ale za parę lat to co innego.
- Gemma!
~~*~~
Stała przed hotelowymi drzwiami Ashton'a i czekała, aż w końcu jej otworzy. Przylecieli do Australii przed południem, a jej chłopak zachowywał się dziwnie odkąd ją tylko zobaczył i oświadczył jej, że będą musieli porozmawiać, jak tylko się rozpakuje i odpocznie. Byli ze sobą kilka miesięcy i choć to był związek na odległość to jednak myślała, że są szczęśliwi i wszystko jest w porządku. Kiedy drzwi się w końcu otworzyły, a jej oczom ukazała się twarz Ashton'a, nie była już taka pewna swoich przekonań. Chłopak przepuścił ją i kazał usiąść na fotelu w rogu pokoju. Był pod denerwowany i Gemma mogła to bez problemu wyczuć.
- Więc o czym chciałeś porozmawiać?- zapytała, kiedy po dłuższej chwili blondyn się nie odzywał, a jedynie uparcie przyglądał się swoim czarnym, podartym trampkom. Dopiero po pytaniu Gemmy, odważył się spojrzeć w jej oczy.
- Nie chcę cię dłużej okłamywać Gem.
- Więc tego nie rób.
W pomieszczeniu panowała kompletna cisza, a Ashton wydawał się bić sam ze sobą w swoich myślach, zanim w końcu odpowiedział.
- Zakochałem się.
- Oh.
- Nie chciałem tego. Przepraszam cię, ale nie umiem nic na to poradzić. Ta dziewczyna …tyle nas łączy i czuję się przy niej wyjątkowo. I nie wiem czy jest tą jedyną, na całe życie, ale dzięki niej uświadomiłem sobie, że to co czułem do ciebie było tylko zauroczeniem i choć cię lubię, to nie jest miłość. Prawie ze sobą nie rozmawiamy Gem, tak nie powinien wyglądać związek. To jest fikcją. Przepraszam cię, ale to koniec, ja tak dłużej nie mogę.
Po wypowiedzi blondyna w pokoju ponownie zapanowała cisza. Gemma czuła się źle, była bliska płaczu. Nie wiedziała co powiedzieć, jak zareagować, więc po prostu wstała z fotela i czym prędzej wybiegła na korytarz. Była zdezorientowana i sama nie wiedziała, jak znalazła się pod hotelowymi drzwiami Niall'a, ale kiedy zobaczyła jego zatroskaną twarz nie mogła dłużej się hamować, łzy spływały po jej bladych policzkach.
- Ashton ze mną zerwał.
Niall nigdy nie był w takiej sytuacji, ale wiedział, że jedyne czego teraz potrzebowała Gemma to przytulenie się do kogoś i wypłakanie. Nie miał nic przeciwko temu, żeby być tą osobą, bo bardzo ją lubił, była jego przyjaciółką i nie chciał żeby była smutna. 
Dziewczyna spędziła wtedy cały wieczór w ramionach Horan'a, aż w końcu poczuła się dobrze. Blondyn okazał się być dla niej prawdziwym wsparciem. Był przy niej, ale pozwolił jej wszystko na spokojnie przemyśleć. Dziewczyna zrozumiała, że Ashton miał rację mówiąc o ich związku jak o fikcji. Była świadoma, że oboje zaniedbali to co między nimi było, więc nie miała mu za złe zerwania. Ashton miał prawo się zakochać, miłość nie wybiera. Wiedziała też, że będzie musiała porozmawiać z nim jak najszybciej i powiedzieć, że mu wybacza i chce by pozostali na relacjach koleżeńskich. Z reguły całkowicie odsuwała się od swoich byłych, ale tym razem było inaczej. On był w zespole zaprzyjaźnionym z zespołem jej brata, a w dodatku wiedziała, że Niall go bardzo lubi, więc nie mogła pozwolić sobie na zepsucie ich relacji. Nie mogła pozwolić na to, żeby osoba na której jej zależy, jej przyjaciel, cierpiał z jej powodu.
~~*~~
Ostatnie parę tygodni było dla niej naprawdę ciężkie. Cały czas spędzała nad książkami i na wykładach. Stresowała się egzaminami, a tak właściwie jedyne o czym mogła myśleć to to, że chce to wszystko zakończyć, wrócić do domu i spędzić święta z rodziną. Odetchnęła z ulgą, kiedy jeden z jej wykładowców w końcu wyczytał jej imię i oświadczył, że ukończyła uniwersytet z najwyższymi wynikami na jej roku. Czuła się dumna i niesamowicie zadowolona z samej siebie, kiedy odbierała dyplom. Wśród tłumu rodzin swoich kolegów i koleżanek widziała również swoją rodzinę. Mama biła brawo i krzyczała, czym zwracała na siebie sporo uwagi, ale Gemma nie miała jej tego za złe. Robin wpatrywał się w nią z dumą wypisaną na twarzy i choć nie był jej prawdziwym ojcem, to właśnie tak na niego patrzyła, był jej autorytetem. Ostatni był Harry. Nie widziała się z nim od jakiegoś czasu, więc podwójnie cieszyła się, widząc jak jej brat podnosi dwa kciuki do góry i posyła w jej stronę szeroki uśmiech. W końcu poczuła, że zrobiła coś dobrze. Brakowało jej tutaj tylko jednej osoby, jej przyjaciela. Niall chciał przyjechać i być przy niej w tak ważnej dla niej chwili, ale nie mógł tego zrobić. Obiecał, że jak tylko się zobaczą, to zabierze ją na porządne piwo i będą mogli oblać jej dyplom. Dlatego też niesamowicie cieszyła się na to, że zobaczy go za niecałe dwa tygodnie. Tęskniła za nim, a dodatkowo wiedziała, że picie alkoholu z Niall'em zawsze kończy się jakimś odpałem. Raz kiedy u niego była, postanowili zaserwować sobie parę mocnych drinków, a wszystko skończyło się tym, że rozpalili na środku salonu ognisko w koszu na śmieci. Prawdopodobnie gdyby nie to, że Deo postanowił wrócić wcześniej do domu, to byłoby źle, ale oni i tak mięli niezłą zabawę, a skoro nic się nie stało, to nie musieli się niczym przejmować.
- Prawie zapomniałem!- wyrwał się Harry, kiedy tego samego wieczoru siedzieli przy stoliku w kącie restauracji razem z niewielką grupką jej najbliższych przyjaciół. Po tym szybko wstał od stolika i wyszedł na parking przed lokalem. Gemma była trochę zdziwiona jego zachowaniem, ale już dawno się przyzwyczaiła do tego, że jej brat nie należy do najnormalniejszych ludzi.
- Co to takiego?- zapytała, gdy po chwili pojawiła się przed nią długa, wąska, czarna paczuszka, którą Harry przyniósł ze swojego samochodu.
- Nie wiem. Niall kazał mi ci to dać, więc po prostu sprawdź.
Dziewczyna nie była pewna czego może się spodziewać po Horan'ie, bo znając go to na pewno nie wsadził tam zwyczajnego kwiatka. Trochę bała się podniesienia wieka pudełka, ale wiedziała, że teraz każdy na to liczy i się jej przygląda, więc nie może tak zwyczajnie odłożyć prezentu na bok i otworzyć go w domu. Gemma wypuściła z siebie chichot, kiedy zobaczyła na co wpadł jej przyjaciel. Powoli wyjęła z pudełka długą, drewnianą linijkę na której napisane było dużymi, drukowanymi literami "NA NIEGRZECZNYCH UCZNIÓW." Jej znajomi zareagowali na ten prezent śmiechem, a koleżanki nie mogły się powstrzymać od komentarzy na temat tego, że to właśnie na nim powinna użyć tej linijki w łóżku. Nie miała im tego za złe, to było nawet śmieszne. Kiedy chciała schować linijkę z powrotem do pudełka, jej wzrok zatrzymał się na malutkiej szkatułce, której wcześniej nie zauważyła. Mimowolnie się uśmiechnęła, kiedy zobaczyła co jest w środku. Nie wierzyła w to, że Niall zapamiętał jak mówiła mu o tym, że chce mieć łańcuszek z zawieszką "G". Czasami zastanawiało ją to, dlaczego blondyn zapamiętuje takie szczegóły i dopiero niedawno zrozumiała, że on po prostu lubi uszczęśliwiać ludzi. Lubiła w nim to, właściwie tak jak wszystko inne. Niall miał sporo wad, jak każdy człowiek, ale u niego to wyglądało inaczej. Dla niej był perfekcyjny mimo wszystko i cieszyła się, że może go nazywać swoim przyjacielem. A co do łańcuszka, to wiedziała już teraz, że będzie go miała przy sobie zawsze i wszędzie.
~~*~~
Siedziała spokojnie na swoim miejscu pomiędzy Eleanor i Sophią, dziewczyną Liam'a. Na dużym ekranie wyświetlane były właśnie nominacje, a ona pod stołem mocno ściskała kciuki za One Direction. Może nie była ich fanką, ale lubiła ich muzykę, a radość którą widziała na twarzy tej piątki, za każdym razem, kiedy coś wygrywali była nie do opisania. Ostanie sekundy niesamowicie się dłużyły im wszystkim, ale w końcu po sali rozeszły się brawa, a chłopcy rzucili się sobie na szyje i przybijali te ich męskie piątki. Zaśmiała się na myśl, że naprawdę jest na gali BRIT Awards, bo to nie jej klimat i czuła się tu trochę nieswojo, ale nie mogła odmówić Niall'owi. Widziała jaki ból sprawia mu rana na jego kolanie i chyba chciała mu to trochę zrekompensować swoim towarzystwem. Po za tym nie widziała się z nim jakiś czas i tęskniła. Pamiętała jak nie spała prawie całą noc w czasie kiedy Niall miał operację. Niesamowicie się wtedy o niego martwiła i odetchnęła dopiero wtedy, kiedy na ekranie jej telefonu pojawiła się wiadomość od niego mówiąca, że wszystko w porządku i operacja się udała. Miała nadzieję, że to już ostatnia operacja, jaką musiał przejść, bo miała dość zamartwiania się o jego życie, to zawsze kończyło się nieprzespaną nocą, a teraz, kiedy idzie do nowej pracy, wcale tego nie potrzebuje.
Później tej nocy musiała pomóc Horan'owi w niektórych czynnościach, bo Deo wyjechał na tydzień, a ona zaoferowała swoją pomoc. Miała przy tym niezły ubaw, bo blondyn ubzdurał sobie, że fajnie będzie udawać rozkapryszone dziecko. Prawdopodobnie każdy na jej miejscu byłby wkurzony i odpuściłby sobie, ale to była Gemma i to był Niall. Oni działają na zasadzie świata równoległego, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Jej koleżanki za każdym razem śmiały się, mówiąc, że ten farbowany blondyn zawrócił w głowie wiecznie uporządkowanej Gemmie, a ona byłaby w stanie wskoczyć dla niego w ogień. I to ostatnie rzeczywiście było prawdą, bo Niall był jej przyjacielem i był niesamowicie dla niej ważny. A czy zawrócił jej w głowie? Może trochę. Miał na nią ogromny wpływ. Przez niego jej światopogląd nieco się zmienił i stała się większą optymistką, a jej pomysły nabrały dziwnych kolorów. Ale podobało jej się to i nie miała problemu z pojawieniem się tej nocy w drzwiach sypialni Horan'a, razem z butelką soku pomarańczowego i dwoma kieliszkami do szampana.
- Więc pomyślałam, że skoro nie możemy oblać waszej wygranej tak jak się należy, to zróbmy to tak - powiedziała siadając po turecku obok Niall'a, na jego łóżku. Chłopak wypuścił z siebie swój zaraźliwy śmiech i powiedział jej, że jest niemożliwa, bo wiedział, że tylko Gemma Styles mogła wpaść na tak niedorzeczny pomysł.
Wszystko skończyło się tym, że wypili całą butelkę soku i do drugiej nad ranem udawali pijanych, a potem zasnęli przytuleni do siebie. Ten dzień był dla nich obojga wyjątkowy. Nie dlatego, że byli na pełnej celebrytów gali albo, dlatego że mieli dużo zabawy i śmiechu razem. Tego dnia pierwszy raz poczuli, że między nimi mogłoby być coś innego niż tylko przyjaźń.
~~*~~
- Wyglądam niedorzecznie. Nie wierzę, że dałem ci się na to namówić.- narzekanie blondyna rozchodziło się po jej nowym pokoju. Gemma wypuściła z siebie cichy chichot, widząc jego minę. 
Parę dni wcześniej wprowadziła się do nowego mieszkania razem z Megan i Natalie, a że kolor ścian jej nowego pokoju niezbyt przypadł do jej gustu, to wkręciła Niall'a w pomoc przy przemalowaniu. I tak o to jej przyjaciel stał przed nią ubrany w jakąś białą koszulkę i swoje stare, jeansowe ogrodniczki, z pędzlem w ręku i papierowym kapeluszem na głowie.
- Daj spokój Ni. Wyglądam dokładnie tak samo. Po za tym jesteśmy tu sami i tak nikt cię nie zobaczy.
- Ty mnie widzisz.
- No weź! Widziałam cię w samych bokserkach, w sukience, kiedy byłeś smutny, podniecony, widziałam cię kiedy płakałeś i kiedy sok pomarańczowy wylewał ci się nosem, bo nie mogłeś się przestać śmiać, oh i jeszcze widziałam cię w tym słodkim onesie Prosiaczka. Tak więc proszę ogarnij swój tyłek i weź się za malowanie tej ściany.
W odpowiedzi blondyn odburknął tylko coś pod nosem i zaczął malowanie ścianę obok Gemmy. W pokoju było cicho, jak dla niej za cicho. Wiedziała, że coś jest nie tak i widziała, jak Niall ukradkiem się jej przygląda, ale nie wiedziała co takiego może chodzić po jego blond główce. Tak jak się spodziewała, nie musiała długo czekać na odpowiedź. Horan po prostu chciał ochlapać ją niebieską farbą, a że Gemma nie potrafiłaby zostać mu dłużna, więc również on szybko dostał farbą po twarzy. W tym momencie rozpoczęła się gonitwa po całym mieszkaniu, która od początku była zamierzeniem blondyna. Przez cały czas można było usłyszeć ich śmiechy i pisk dziewczyny, więc cieszyła się, że nie jest ranek i prawdopodobnie wszyscy jej sąsiedzi już dawno są w pracy, przez co nie będzie miała z nimi na pieńku. Uspokoili się dopiero, kiedy Niall położył swoje dłonie na jej biodrach i mocno przycisnął ją do swojego ciała. To, że oboje byli pożądnie umazani farbą, wydawało się im wcale nie przeszkadzać. Byli szeroko uśmiechnięci i starali się unormować swoje oddechy po tej całej bieganinie, podczas gdy wpatrywali się w swoje oczy, przez zdecydowanie za długi czas. Gemma zdawała się nie panować nad swoim ciałem, kiedy przycisnęła swoje wargi do ust Niall'a, ale dopiero wtedy zrozumiała co takiego zrobiła i chciała się odsunąć, ale on oddał pocałunek, więc zrobiła to dopiero wtedy, kiedy zabrakło jej powietrza. Pozostawali w takiej samej pozycji jak wcześniej, patrząc się na siebie w kompletnej ciszy, którą w końcu Gemma odważyła się przerwać.
- Ja przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Czy to było dobre?
Dziewczyna była mocno zaskoczona pytaniem blondyna. Wiedziała, że Niall nie zacznie na nią krzyczeć ani się nie obrazi i nie wyjdzie z jej mieszkania, ale sądziła raczej, że nic nie powie, albo po prostu powie, że nic się nie stało i zaproponuje, żeby wrócili do pracy. Jak widać Horan lubił ją zaskakiwać, a kiedy ona pokiwała twierdząco głową, on zrobił to ponownie. Tym razem to Niall pocałował Gemmę i to było krótsze niż za pierwszym razem, ale równie przyjemne.
- To był rewanż.- powiedział chłopak, odsuwając się od niej na długość ramion.
- Czyli co, teraz jesteśmy kwita?
- Dokładnie. Po prostu zapomnijmy o tym.
- Jasne. Dzięki Ni. Jesteś najlepszy.- dziewczyna przytuliła go mocno, a na jej ustach ponownie zagościł szeroki uśmiech. Nie wiedziała, jak on to robi, ale zawsze wiedział jak wybrnąć z trudnej sytuacji i była mu za to niezmiernie wdzięczna.
- Nie ma za co Gem. Po prostu wracajmy do pracy, bo jak tak dalej pójdzie, to nie wyrobimy się z tym do końca tygodnia.
Między nimi nie było żadnych spięć czy niezręczności, normalnie rozmawiali, śmiali się i wydurniali. W końcu byli dorośli, a to nie był jakiś durny film dla nastolatek, z których oboje się wyśmiewali. Obiecali sobie zapomnieć, ale oczywistym było, że żadne z nich nie będzie w stanie tego zrobić, bo tak samo jak dla Gemmy, tak i dla Niall'a to było coś wyjątkowego.
~~*~~
- Daj spokój Megan, nie wiem co ja tu robię.- powiedziała blondynka do swojej przyjaciółki po drugiej stronie telefonu. Wypiła już parę drinków, a dodatkowo była mocno przygnębiona.
- Ja też nie wiem co robisz na tyłach klubu, zamiast bawić się w nim razem ze swoim przyjacielem.
- Chodzi mi o to, że nie wiem po co tu przyjechałam. Mogłam zostać w Londynie, ale nie. To tak boli widzieć go.
- O czym ty do cholery bredzisz? Przecież jesteście przyjaciółmi.
- No właśnie Meg. Tylko przyjaciółmi, a ja czuję do niego coś więcej i to tak boli, kiedy chcę go pocałować, ale nie mogę, bo jesteśmy tylko pieprzonymi przyjaciółmi.
- Dlaczego z nim po prostu nie porozmawiasz?
- Dlatego, że on nic do mnie nie czuje.
- Skąd to możesz wiedzieć?
W tym momencie do uszu blondynki dobiegło wołanie Niall'a. Odwróciła się w stronę tylnego wejścia do klubu, gdzie zobaczyła uśmiechniętą twarz chłopaka, który gestem ręki pokazywał jej, żeby wracała do środka.
- Bo tak jest. Muszę lecieć, ale odezwę się niedługo.
Dziewczyna rozłączyła się i schowała urządzenie do kieszeni jej czarnej sukienki, po czym ruszyła w stronę Niall'a z przyklejonym do twarzy sztucznym uśmiechem i razem wrócili na salę pełną ludzi i alkoholu, którego żadne z nich sobie nie żałowało.
Jako że Horan w końcu skończył 21 lat i legalnie mógł przebywać w klubach nocnych i spożywać alkohol, to oboje z tego korzystali będąc w Las Vegas. Następnego dnia chłopaki nie mieli koncertu, więc Niall mógł pozwolić sobie na więcej, a Gemma po prostu dotrzymywała mu kroku, pochłaniając kolejne drinki.
Żadne z nich nie panowało już nad swoimi czynami, kiedy wylądowali w kabinie w męskiej toalecie, uprawiając seks prze ścianie. Oboje byli pijani i nie myśleli trzeźwo, ale oboje tego chcieli. To był ich pierwszy raz razem i może nie był najpiękniejszy, ale dla nich i tak był idealny, bo mokre pocałunki i przyjemność, której nawzajem sobie dostarczali, była tym czego od dawna każde z nich pragnęło. Po tym wszystkim po prostu wrócili na sale, do swoich przyjaciół jak gdyby nigdy nic, ale zdecydowanie zachowywali się o wiele odważniej w stosunku do siebie.
Następnego dnia obudziła się przytulona do Niall'a, w jego hotelowym łóżku. Pamiętała wszystko z poprzedniej nocy, a najlepiej tę drugą jej część, kiedy wrócili do hotelu, o wiele trzeźwiejsi niż wcześniej. Ponownie wylądowała w ramionach blondyna i kolejny raz tej nocy uprawiali seks, ale tym razem to było inne, bardziej delikatniejsze i piękniejsze. Na samo wspomnienie pocałunków Niall'a, na jej skórze pojawiały się dreszcze, a na usta wstępował uśmiech. Wszystko wydawało się być dla niej pięknym snem, z którego wybudziło ją mocne pukanie do drzwi i donośny głos jej brata. Momentalnie podniosła się z łóżka i zaczęła zakładać na siebie wczorajszą bieliznę, budząc przy tym Horan'a, który był trochę zdezorientowany, ale szybko zrozumiał powagę sytuacji i zaczął zakładać na siebie bokserki. Harry był nieustępliwy, a kiedy blondyn w końcu otworzył drzwi, ten wparował do środka niczym torpeda.
- Gdzie Gemma?- zapytał, nie domyślając się, że jego siostra w samej bieliźnie, razem z sukienką i szpilkami w ręce, leży pod łóżkiem jego kumpla z zespołu.
- W swoim pokoju. Gdzie indziej miałaby być Harry?
- Nie ma jej tam. Byłem i pukałem, a ona nie otwierała.
- Może jest pod prysznicem, albo po prostu wyszła na śniadanie lub po środki przeciwbólowe. Nie dramatyzuj, wczoraj osobiście odstawiłem ją do pokoju.
- Czyli nic jej nie jest?
- Nie. To znaczy prawdopodobnie ma kaca, ale jest cała i zdrowa, więc po prostu wróć do swojego pokoju i przeleć Louis'a na odstresowanie.
Harry prychnął w odpowiedzi, po czym wyszedł z pokoju Niall'a. Gemma wyszła spod łóżka i opadła na materac obok Niall'a. Między nimi panowała cisza, żadne z nich nie wiedziało jak ma się zachować. 
- Ile z wczoraj pamiętasz?- zapytała niepewnie blondynka.
- Wszystko. A ty?
- Też… Cóż, po prostu zapomnijmy.
- Nie.
- Co?- zapytała zdziwiona, podnosząc na niego wzrok. Była pewna, że to będzie to czego Niall od niej oczekuje.
- Nie chcę napomnieć Gem.- powiedział pewnie, uparcie wpatrując się jej tęczówki.- Mam już dość. Wiem, że nic do mnie nie czujesz, ale ja już dłużej nie mogę ukrywać moich uczuć. 
- O czym ty mówisz Niall?
Gemma była zdezorientowana, nie wiedziała do czego on zmierza. Domyślała się, ale to się wydawało być abstrakcją, a ona nie chciała robić sobie zbędnych nadziei. Wpatrywała się w jego błękitne tęczówki, jakby szukając w nich odpowiedzi, a kiedy ona w końcu padła z jego ust, czuła się niesamowicie dobrze. Niall nie musiał długo czekać na reakcję Gemmy, której tak bardzo się bał. Tak bardzo kochał czuć jej usta na swoich,  jeszcze bardziej kochał ją, a teraz kiedy wiedział, że ona czuje to samo, nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Oboje wiedzieli, że to nie będzie łatwe, bo nikt nie może o tym się dowiedzieć, zwłaszcza Harry, ale wiedzieli, że będą o siebie walczyć.
~~*~~
- Gdzie ty mnie ciągniesz Niall?- zadała to pytanie kolejny raz, ale blondyn tylko się zaśmiał, nie mając zamiaru odpowiedzieć jej. Po prostu dalej prowadził ją wzdłuż ulicy, zasłaniając jej oczy swoimi dłońmi. Już nie mógł się doczekać zobaczyć jej minę, kiedy w końcu zobaczy jego prezent. Kiedy stanęli na rogu ulicy blondyn odsłonił dziewczynie widok, a ona mogła nareszcie zobaczyć na co takiego wpadł jej ukochany. Gemma zaniemówiła, nie mogła uwierzyć, że Niall na jej urodziny sprezentował jej własne przedszkole, ale on właśnie to zrobił.
- Wszystkiego najlepszego księżniczko.-wyszeptał prosto w jej ucho, po czym pociągnął ją za sobą do ciepłego wnętrza budynku.
Mocno ściskała dłoń blondyna, kiedy razem z nim oglądała dokładnie każdy zakątek tego miejsca. Wiedziała, że Niall musiał sporo się napracować, załatwiając te wszystkie rzeczy związane z urządzaniem przedszkola, ponieważ zadbał o najmniejsze szczegóły, o których mu mówiła, opowiadając o swoim wymarzonym przedszkolu. Nie mogła uwierzyć, że zapamiętał takie szczegóły.
Ostatnim miejscem jakie odwiedzili był pięknie urządzony gabinet, w którym na środku mahoniowego biurka leżał plik dokumentów, a obok niego czarne pióro.
- Wystarczy jeden twój podpis kochanie i od nowego roku możesz już rozpoczynać działalność.
Niall był z siebie bardzo zadowolony, bo widział radość na twarzy Gemmy, ale wtedy, kiedy odwróciła się do niego, a po jej zarumienionych policzkach spływały łzy, miał ochotę iść skoczyć z pierwszego mostu, bo doprowadził swoją ukochaną do łez.
- Ja nie mogę Niall. To za dużo.
- O czym ty mówisz?
- To spełnienie moich marzeń, ale musiałeś wydać na to fortunę. Nie zasłużyłam na to.
- Pieniądze nie są ważne, nie brakuje mi ich. Oczywiście, że zasłużyłaś na to kochanie. Na wszystko musiałaś ciężko zapracować i masz prawo spełniać swoje marzenia, a ja mogę ci w tym lekko pomóc. Po za tym to przedszkole już jest wykończone, a ja nie jestem przedszkolanką, więc nie mogę go prowadzić.
Śmiech dziewczyny rozszedł się po pomieszczeniu, a Niall po raz kolejny tego dnia poczuł się z siebie dumny. Gemma szybko cmoknęła jego malinowe usta i podeszła do biurka. Szybko złożyła parafkę na wyznaczonym miejscu, po czym podała plik dokumentów blondynowi. Uważnie przyglądała się jego ruchom, kiedy podchodził do regału w rogu pomieszczenia i chował papiery do czerwonej teczki.
- Jak myślisz? Może moglibyśmy wypróbować wytrzymałość tego biurka.- zapytała, patrząc na niego uwodzicielskim wzrokiem i mogła dostrzec ogniki pożądania, które zapaliły się w jego niebieskich oczach.
- Myślałem, że nie zapytasz.
~~*~~
Siedziała na kanapie w salonie Niall'a, trzymała jego dłonie w swoich, patrzyła się w jego błękitne tęczówki i nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Miała wszystko ułożone w swojej głowie, odkąd dwa tygodnie wcześniej usłyszała od swojego ginekologa, że jest w trzecim tygodniu ciąży, a teraz to wszystko z niej uleciało. Cholernie bała się jego reakcji, bała się tego co zrobią, skoro nikt oprócz Deo, Megan i Natalie nie wiedział o tym, że są razem, ona po prostu się bała.
- Gem, proszę wyduś to w końcu z siebie, bo ja już dłużej nie wytrzymam w niepewności.
Dziewczyna wypuściła z siebie powietrze, które mimowolnie wstrzymała i spuściła wzrok na ich splecione dłonie, a z jej oczu powoli zaczęły sączyć się łzy.
- Dwa tygodnie po powrocie do Londynu powinnam dostać miesiączkę ale tak się nie stało, więc poszłam do ginekologa. Zbadał mnie, zrobił USG.
- Do czego zmierzasz?
- Jestem w piątym tygodniu ciąży Niall, a ty jesteś ojcem.- odważyła się w końcu spojrzeć na niego. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, a jedyne co zdołał powiedzieć, to zwykłe 'Oh.'. Gemma nie miała mu tego za złe, był w szoku, rozumiała to
- Nic od ciebie nie oczekuję Niall, nikt nie musi o tym wiedzieć.
- Co?- blondyn zdawał się wybudzić z transu w jaki wpadł.
- Mogę wychować sama to dziecko.
- O czym ty mówisz? Jest ojcem, nie zostawię cię z tym samej. Jasne?- mówił, wycierając łzy Gemmy swoimi kciukami, a ona tylko lekko pokiwała głową.- Jestem w szoku, bo po prostu nie byłem na to gotowy i może to trochę wcześnie, ale kocham cię i kocham to dziecko.
Blondyn powoli oparł swoje czoło o jej i patrzył w jej  piękne oczy z czułością. Między nimi panowała cisza, ale to było to, czego właśnie teraz potrzebowali.
- Jak ty to sobie wyobrażasz Niall? Nikt o nas nie wie.
- W takim razie powiemy im wszystkim.
- Nie. Harry nie może wiedzieć.
- Jeżeli tak wolisz. W takim razie powiemy tylko rodzicom i będę też musiał powiedzieć menadżerom. Damy sobie jakoś radę, razem.
Niall był pewny swoich słów, to była jak obietnica, a Gemma była świadoma tego, że on jej dotrzyma.
- Tak bardzo cię kocham.
- Ja ciebie też księżniczko.
~~*~~
Z jej ust po raz kolejny i miała nadzieję, że już ostatni wydobył się krzyk, po którym ponownie opadła na białą poduszkę. Do jej oczu napłynęły łzy, kiedy po sali rozszedł się płacz dziecka, jej dziecka, jej i Niall'a. Odwróciła wzrok od pielęgniarek, które obmywały jej córeczkę, do jej ukochanego, który uparcie stał przy jej łóżku i ściskał jej dłoń, dodając jej siły, pomimo tego, że mówiła, że nie musi być przy porodzie. Była wdzięczna, że jednak odważył się jej towarzyszyć, bo w innym wypadku prawdopodobnie nie zniosła by tego tak dobrze, jak to zrobiła. Wpatrywali się sobie w oczy, a na ich twarzach widniały lekkie uśmiechy.
- Dziękuję księżniczko.- cichy szept blondyna doszedł do jej uszu, zanim ten pochylił się i czule pocałował w usta.
Od tej dwójki na kilometr emanowało szczęście i miłość, prawdziwa, szczera i bezwarunkowa. Każdy mógł to zobaczyć. A ich szczęście wzrosło podwójnie, kiedy ich córeczka w końcu trafiła w ramiona Gemmy. Była spokojna i spoglądała raz na nią, a raz na Niall'a, oboje od razu wiedzieli, że jest to tylko chwilowa reakcja, bo ani mamusia ani tatuś do najgrzeczniejszych dzieci nie należeli. Miała delikatną, bladą skórę, a jedynie na jej malutkich, lekko pulchniutkich policzkach widniały dwa rumieńce. Już teraz na jej drobniutkiej główce widniała bujna czupryna ciemnych włosków, a wąskie, różowiutkie usta układały się w lekkim uśmiechu. Była śliczna, dla swoich rodziców wręcz idealna i już teraz mogli powiedzieć, że będzie miała niebanalną urodę, a najwięcej uwagi przykuwały duże oczy, te same, które Gemma kochała już od dobrych paru lat.
- Witaj na świecie Isabello Anne Horan.
Głos blondynki cały czas dudnił w uszach Niall'a, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, kiedy dotarło do niego co takiego Gemma właśnie zrobiła. Między nimi rzadko kiedy dochodziło do kłótni, ale kiedy już się to działo, to w 97% chodziło o nazwisko ich dziecka. Jego ukochana właśnie spełniła kolejne jego marzenie tego dnia, nazwała ich córkę jego nazwiskiem, a dodatkowo imieniem, które on wybrał.
Niall od dawna był szczęśliwym człowiekiem, ale teraz dopiero odważyłby się to powiedzieć bez zawahania. Miał obok siebie dwie kobiety, które kocha nad życie i to one dawały mu najprawdziwsze szczęście.
- Mógłbyś iść pokazać Issie mojej mamie i Robin'owi? I mógłbyś jej jeszcze powiedzieć, że może zadzwonić już po Harry'ego, teraz nie powinien już nic podejrzewać.
- Jasne.
Niall delikatnie wziął swoją córkę na ręce, bojąc się ją uszkodzić. Chociaż już nie raz brał na ręce małe dzieci, chociażby Theo, swojego bratanka, to tym razem było inaczej, tym razem trzymał w ramionach pół swojego świata, a drugie pół leżało na łóżku obok niego i była nim Gemma Styles, siostra jego kumpla z zespołu, który o niczym nie miał pojęcia.
~~*~~
Wszystkie te wspomnienia przeleciały przez jej umysł, kiedy jej przyjaciel, miłość jej życia, ojciec jej córki uklęknął przed nią na jedno kolano i trzymając na wyciągniętej przed siebie dłoni piękny, srebrny pierścionek z niewielkim brylancikiem, oświadczył się. Byli gdzieś na środku niedużego, opustoszałego parku, całego pokrytego śniegiem. Wszystko wydawało się dla niej idealne, a zarazem takie nierealne. Po jej policzkach powoli spływały łzy szczęścia, kiedy powiedziała 'Tak.', bo to było jedyne na co ją teraz było stać. Niall już od jakiegoś czasu chodził dziwnie spięty i poddenerwowany, ale teraz, kiedy wsuwał na palec swojej ukochanej pierścionek zaręczynowy, który wybierał w porozumieniu z jej mamą, w końcu odetchnął z ulgą. Stali w tym samym miejscu dłuższą chwilę, obejmując się i skradając sobie słodkie pocałunki, ale grudzień nie rozpieszczał ich pogodą i oboje byli już mocno przemarznięci, więc powolnym krokiem, trzymając się za ręce, ruszyli stronę ogromnego domu, który wynajmowali na te święta. Chłopcy chcieli spędzić te święta razem, ale chcieli też by uczestniczyły przy tym ich rodziny, więc po prostu wynajęli dworek na obrzeżach Londynu i sprowadzili tu swoich najbliższych. Dla Gemmy i Niall'a to była idealna okazja, ponieważ tylko nieliczni wiedzieli o tym, że są razem i mają córkę, a oboje chcieli spędzić te święta jak prawdziwa rodzina.

Harry przeglądał torbę w której Gemma trzymała rzeczy Issie, która miała już prawie cały roczek. Szukał ulubionego pluszaka dziewczynki, po którego wysłała go jego mama, a on jako przykładny wujek szybko zabrał się za poszukiwania. Kochał Issie i starał się być świetnym wujkiem. Może mogło to mieć jakiś związek z tym, że sam planował postarać się o dziecko. Teraz, kiedy on i Louis się ujawnili, nic większego nie stało na przeszkodzie rozpoczęcia procesu adopcyjnego. Po za tym Zayn i Liam też powoli zakładali rodziny. Malik został ojcem już prawie pół roku temu, a Sophia jest w czwartym miesiącu ciąży, więc i Payne musiał powoli szykować się na ojcostwo. Jedynie Niall był ciągle sam i raczej nie zamierzał tego prędko zmienić, co może trochę go martwiło, ale w końcu to życie Horan'a, który był niesamowitą ostoją dla jego siostry, więc nie miał nic do tego. 
Harry przejrzał już dosłownie każdą kieszeń niebieskiej torby i została mu już tylko ostatnia. Kiedy powoli odsunął zamek, jego oczom nareszcie ukazał się niewielki, biały króliczek, którego szybko złapał w swoje duże dłonie. W tej samej kieszonce zobaczył też niewielką, biało-różową książeczkę. To było coś jak karta zdrowia dziecka i Harry nie widział nic złego w przeglądnięciu jej. Prawdopodobnie nie powinien tego robić, bo już kiedy przewrócił pierwszą kartkę zobaczył coś, o czym nie powinien się dowiedzieć nigdy, albo chociaż nie w najbliższym czasie. W rubryce, gdzie spodziewał się zobaczyć puste miejsce, ponieważ jak twierdziła Gemma, nie zna ojca dziecka, widniało nazwisko jego kumpla, a jego siostrzenica wcale nie nosiła nazwiska 'Styles', a 'Horan'. W momencie się w nim zagotowało. Nie wiele myśląc zbiegł do pomieszczenia, które było czymś w rodzaju ogromnego salonu.
- Co się stało skarbie?- zapytał Louis, widząc minę swojego ukochanego.
- Gdzie Gemma i Niall?- Harry zlekceważył pytanie Tomlinsona, chcąc jak najszybciej skonfrontować się z tą dwójką.
- Wyszli na spacer jakiś czas temu.
- Powiesz nam w końcu co się stało?-zapytała zniecierpliwiona Anne.
- Właśnie się dowiedziałem, że Niall jest ojcem Issie.- wybuchnął, spodziewając się podobnej reakcji po reszcie osób w tym pomieszczeniu. Jednak wbrew jego oczekiwaniom, nikt nie wydawał się być zaskoczony czy zbulwersowany jego oświadczeniem.
- Wiedzieliście?- zapytał, a odpowiedziała mu cisza, która mówiła mu wszystko.- Dlaczego wam powiedzieli, a mi nie?
- To nie tak Harry. Powiedzieli tylko rodzicom, my się domyśliliśmy.- Liam w końcu odważył się odezwać, chociaż wiedział, że nie jako naraża się na wybuch zielonookiego.
- Jak to się domyśliliście? Przecież też bym zauważył.
- Ale jednak tego nie zrobiłeś.
- Harry, Issie wygląda jak mały Niall, ma jego oczy.
Po słowach Perrie Harry spojrzał na swoją siostrzenicę. Tyle razy spoglądał w jej oczy, ale ani razu nie przeszło mu przez myśl, że mógł je już wcześniej gdzieś widzieć, a teraz rzeczywiście uświadomił sobie, że jej tęczówki mają taką samą barwę co te należące do Horan'a, a ona sama oprócz uśmiechu i dwóch dołeczków, które odziedziczyła po Gemmie, wygląda jak mała kopia blondyna.
- Po za tym Harry, samo to, że Gemma nazwała ją Isabella. Zawsze mówili,że to tak właśnie nazwaliby ich wspólną córkę.- zauważył Zayn, a Styles po raz kolejny uświadomił sobie coś o czym wiedział, a nie był tego świadom.
- I tyle?- zapytał, niepewny tego, czy może coś jeszcze umknęło jego uwadze.
- Nie. A zastanawiałeś się czasami co Niall trzyma za tymi zamkniętymi drzwiami obok swojej sypialni?
- Nie.
- Cóż, trzeba było zajrzeć tam przez dziurkę od klucza. To jest pokój dziecięcy Harry.
Zielonooki stał na środku pokoju i bił się ze swoimi myślami. Nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć, jak się zachować. Kiedy usłyszał trzask drzwi wejściowych, a chwilę po tym w pokoju pojawili się uśmiechnięci Niall i Gemma, już bez swojego wierzchniego nakrycia, szatyn nie wytrzymał. Podszedł do nich i zadał blondynowi mocny cios w szczękę. Dziewczyna była zszokowana zachowaniem brata i impulsywne działania były prawdopodobnie u nich rodzinne, bo szybko wymierzyła Harry'emu siarczystego policzka. W całym pomieszczeniu panowała kompletna cisza, nikt nie spodziewał się takiego ruchu po Gemmie, nawet ona sama.
- Naprawdę go kochasz.- dało się usłyszeć cichy głos szatyna, kiedy ten w końcu spojrzał w oczy swojej siostry.
- Kocham.
- On cię skrzywdzi Gem.- powiedział zielonooki, pewny swoich słów, a blondynka jedynie prychnęła i gorzko się zaśmiała.
- Znamy się prawie sześć lat, jesteśmy razem od czterech i jak na razie to ty jesteś jedyną osobą, która mnie krzywdzi.
- Ja?
- Ty. Dlaczego nie możesz po prostu pozwolić nam żyć po swojemu Harry? Dlaczego ty masz prawo być szczęśliwy z facetem, którego kochasz, a ja nie?
- To nie o to chodzi Gemma. Po prostu dlaczego akurat Niall?
- Nie wiem. Ok? Tak już jest. Żadne z nas się o to nie prosiło, ale się stało.
- Więc dlaczego mi nie powiedzieliście?
- Niall chciał ci powiedzieć od razu, ale ja się bałam. Nie chciałam rozpadu waszego zespołu i nie chciałam, żebyś zrobił mu krzywdę, bo złamał te twoje głupie zasady. Myślisz, że fajnie jest ukrywać się przed wszystkimi?
Po tym pytaniu Gemmy w pomieszczeniu ponownie zapanowała cisza, a ona i Harry po prostu mierzyli się wzrokiem, jakby tocząc w ten sposób bitwę. I dopiero po dłuższej chwili to on okazał się być tym, który ustąpił.
- Przepraszam. Masz rację, powinienem wam dać żyć po swojemu i nie wtrącać się.
Gemma widział skruchę u swojego brata, szczerą skruchę, dlatego to nie trwało długo, zanim wpadła w jego ramiona, mówiąc, że mu wybacza i bardzo go kocha. Wszyscy odetchnęli z ulgą, ale w tym pokoju była jeszcze jedna osoba, z  którą Harry musiał się zmierzyć.
- Ciebie też przepraszam stary. Po prostu opiekuj się nimi.
- Zawsze.
- Więc skoro już to wiesz.- zaczęła Gemma, łącząc swoją dłoń z dłonią Niall'a, kiedy ten w końcu odsunął się od Harry'ego po ich męskim uścisku pojednawczym.- Myślę, że powinieneś, właściwie wy wszyscy powinniście wiedzieć, że Niall mi się dzisiaj oświadczył, a ja się zgodziłam.
Po oświadczeniu dziewczyny wszyscy zaczęli składać im gratulacje, a Harry był pierwszy. Teraz mogli spędzić święta jak prawdziwa rodzina, bez żadnych sekretów i tajemnic. Mieli przy sobie swoją ukochaną córeczkę, rodzinę i przyjaciół, a po tak długiej drodze, jaką przeszli, mogli w końcu powiedzieć, że są w pełni szczęśliwi i spełnieni.
~~~~~~~~

2 komentarze:

  1. http://hunter-fanfiction-harry-styles.blogspot.com

    Detektyw Willow Hunter po długiej przerwie powraca do pracy. Jak się okazuje, do jej zawsze zgranego, odnoszącego sukcesy zespołu, dołącza tajemniczy, wydawać by się mogło nieco niebezpieczny agent FBI, Harry Styles. Wraz z jego pojawieniem się, w mieście rozpoczynają się masowe, niewyjaśnione zabójstwa i porwania. Willow zostaje zmuszona do indywidualnej pracy z mężczyzną. Harry twierdzi, że grupa morderców poluje na kobietę, natomiast Willow uważa to za czystą bzdurę.
    Zobaczymy, kto miał rację..
    "Kurwa, miałeś rację [..]"

    Przepraszam za SPAM pod rozdziałem, nie znalazłam jednak przeznaczonej do tego zakładki. Możesz to usunąć, zignorować, nie wiem, ale byłabym naprawdę wdzięczna, gdybyś weszła i przeczytała ;) Dziękuję :]

    OdpowiedzUsuń